13 października 2005

# 150

(...) Na iście zabójczą promocję natrafił wiosną tego roku niejaki Mark Shields w barze Falcon Inn na przedmieściach Newcastle. Swoje 18. urodziny uczcił wypiciem trzech dużych piw, pięciu podwójnych whisky i trzech podwójnych "strzałów" cynamonowej nalewki o wdzięcznej nazwie Aftershock, która w opinii angielskiej młodzieży zwala z nóg jak żaden inny alkohol. Ze wszystkim Mark uporał się - podobno - w 40 minut. Po czym zmarł. (...)
Ale, jak widać na Canal Street, nie wszyscy chętnie rezygnują z zarobku. Tańszy alkohol przed godziną 20, darmowe drinki dla pań, dwa piwa za cenę jednego, "pij, ile możesz, za 10 funtów", aż po zawody w piciu na czas - co weekend na Brytyjczyków czekają najrozmaitsze "wesołe godziny". Kto by się temu oparł?(...)"

Przekrój 42/2005
fragment artykułu "Chlej Brytanio"

Brak komentarzy: